Lubisz Japońskie klimaty? Jesteś starym otaku, któr_ dobrze pamięta Hetalie i Host Club oraz to, co robił z nimi fandom? A może pisał_ś na forum Gakuen wcielając się w japońskiego licealistę, którego głównym celem w męskim akademiku było znalezienie sobie odpowiednio wielu kochanków? Jeśli tak, to na pewno wczujesz się w atmosferę dramy, która nieustannie wisi w powietrzu Akademii Yamady. Seria Y-men opowiada o grupie uczniów z niezwykłymi mocami, których zebrał razem ich nauczyciel, Yamada-sensei, by przygotować do walki z tajemniczym złem… Zaraz, ta nazwa i pomysł na szkołę z czymś Ci się kojarzą? Nie bez powodu! Yamada-sensei jest wszak wielkim fanem amerykańskiego komiksu! I generalnie popkultury. Zresztą nie tylko on. Twórczynie podcastu śmiało nawiązują w swojej grze do idei X-menów, jednak jest to nawiązanie świadome i powykręcane, a japoński sztafaż tylko dodaje mu smaczku.

Przedstawienie bohaterów i gry

Powiedziałaś gry? Tak! Y-meni to niesamowita historia, ale jej autorki nie tworzą słuchowiska radiowego. Grając w grę fabularną typu RPG, wcielają się w swoich bohaterów tak bardzo, jak tylko potrafią, a o tym, czy ich zamiary się powiodą, decyduje los – czyli kości – oraz łaska Mistrzyni Ceremonii, która – jak powszechnie wiadomo – na pstrym koniu jeździ.

Dlatego też losy naszej czwórki bohaterów są pokręcone, a początkowe tempo jest nieśpieszne. Pierwsze dni w nowej szkole przecież właśnie takie są! Dlatego z fascynacją możemy śledzić Smoczarkę wcielającą się w Kibo Kodoku – nieśmiałego Gargulca, który wraca do rzeczywistości po 500-letniej przerwie; Katsuko, która jako Okami Yuri poznaje sekrety rodzinnej twierdzy, historii oraz mrocznej strony swojej osobowości; Nelly odkrywającą, że każda wiedźma pożąda mocy i władzy, nawet tak niepozorny wiedźmiarz jak Hanabara Itsuki; oraz Strzygi, która jako gaijin z Ameryki Star Yamaguchi musi odnaleźć się w tej szalonej rzeczywistości.

Słuchając historii tej czwórki oraz ich starszych kolegów poznamy nie tylko wykręconą historię rodem z kart komiksów o X-menach (niektórych z nich Marvel by nie wydrukował, nawet w latach 90-tych!), ale przede wszystkim skupimy się na dynamice zawiązywania się grupy i budowania więzi między chłopcami. Oczywiście, jak to w porządnym yaoicu, nie zabraknie też romansu i miłości, a to wszystko w rzadko spotykanym sosie samoświadomości graczek. Bo chociaż bohaterowie dopiero uczą się jak zdrowo reagować na problemy i rozmawiać o swoich emocjach, to świat i graczki nie pozwalają im tej jakże istotnej lekcji pominąć.

Pastisz i Queer

Jednak nie martwcie się, to nie jest tak całkiem poważna seria! Y-meni opierają się na całkowicie świadomym pastiszu i nie zapominają o tym nawet w chwilach grozy. To jedna z zabawniejszych serii, jakich miałam przyjemność odsłuchać, a jednocześnie – nikogo nie poniża. Dzięki swojej slapstickowatości jej humor jest oparty na zasadzie komedii omyłek, nie zaś stereotypów – o które nie trudno, gdy wychodzimy ze swojego kręgu kulturowego. I choć specjaliści pewnie znaleźliby nieścisłości w świecie przedstawionym, to nie rzutują one na immersję. Słuchając podcastu, nie raz i nie dwa, w myślach przenoszę się do gimnazjum i czasów, gdy na forach typu PBF (ang. play by forum), wcielałam się w przystojnego Azjatę w męskiej szkole…

Jednak wtedy moja wiedza o ludzkiej seksualności była o wiele mniejsza. I nie, nie mam na myśli tego, że pewne czynności wymagają poślizgu. Myślę o tym, jak ciekawie i różnorodnie przedstawione są postacie, które poznajemy. Ze względu na gatunek, wszyscy bohaterowie lubią osoby tej samej płci – ale niekoniecznie tylko te osoby. Różnorodność i świadome podejście do mówienia o różnicach między relacjami romantycznymi, romantyczno-seksualnymi i seksualnymi to tylko początek piaskownicy. Nasi bohaterowie przedstawiają szeroką skalę podejścia do tego, jak (i czy w ogóle) swoją seksualność chcą eksplorować, czy ich wyobrażenia o relacjach romantycznych pokrywają się z ich rzeczywistymi potrzebami i jak mają się do tego potrzeby i emocje innych zaangażowanych osób! Dzięki tej różnorodności i samoświadomości mogę uczciwie powiedzieć, że Y-meni naprawdę opowiadają historię queerową, a lekkie podejście do tematu ją cudownie normalizuje, bez żadnego wysokiego C.

Ach, te emocje!

Wysokie C za to zdarza się wśród bohaterów. Kiedy emocje sięgają zenitu, dzieją się naprawdę różne rzeczy. Czasami śmieszne (jak niekontrolowane zmiany kształtu), czasami straszne (jak nie do końca świadomie rzucone klątwy), a czasami najzupełniej w świecie puchate. 36 odcinków Y-menów (w momencie pisania tekstu) przeciągnęło mnie przez szeroką skalę emocji, ale nigdy się nie nudziłam. Każda z postaci, którą poznajemy, jest wiarygodna i najzupełniej w świecie niezwykła, a to sprawia, że chcemy poznać wszystkie ich historie. I chociaż na każdy odcinek trzeba czekać aż tydzień (co w epoce bindżowania naprawdę wystawia nerwy na próbę!), to dobrze wymierzone cliffhangery sprawiają, że na kolejny odcinek czekam bardziej niecierpliwie, niż kilka lat temu na kolejny sezon Gry o Tron.

Ale wcale tego nie ma w zapowiedzi!

Obejrzał_ś trailer i stwierdził_ś, że to nie dla Ciebie, ale to, co czytasz, Ci się podoba? Nie dziw się! Skoro tak wielkie studio jak Disney potrafi nakręcić trailer do swojego nowego hitu (Doktor Strange i Multiwersum Obłędu) i pokazać w nim zupełnie inny film, niż ten, który puszczają w kinach – cóż, nie wszystkiego można się od nich uczyć. Dlatego nie ma się co dziwić, że promocja nie zawsze jest trafiona i w małych, oddolnych projektach. Y-meni to samoświadoma parodia superbohaterszczyzny – tak, tytuł kojarzy się Wam nie przez przypadek! – a jednocześnie śmiała i realistyczna wizja radzenia sobie z emocjami grupy nastolatków z problemami. To powoli tocząca się opowieść o dorastaniu, stawaniu się odpowiedzialnym za siebie i swoich towarzyszy oraz o uczeniu się troski o emocje bliskich nam osób. Pierwsze związki, pierwsze miłości i, no cóż, pierwsze razy – nie bójcie się, to nie jest porno podcast! Opadająca kurtyna ukrywa to, czego oczy widzieć nie powinny. Ale dla wiernych osób fanowskich potrafi się nieco unieść – jeśli wejdziesz na discordowy serwer Ryzyka Narracyjnego znajdziesz tam mniej i bardziej kanoniczne scenki, których odegrania nikt się nie podjął!

Chcesz wiedzieć, czy?

Ale na co mamy, tak właściwie, czekać? – zapytacie. Na wiele! Jeśli chcecie wiedzieć jakie sekrety skrywa Twierdza Okamich i dlaczego weszła w posiadanie człowieka o nazwisku Yamada, szkolącego grupę chłopców z supermocami – czeka Was długa przygoda! Ale to tylko jedno z wielu pytań, które można sobie postawić. Kim jest tajemnicza dziewczyna w męskiej łaźni? Dlaczego nieśmiały Kodoku nosi czerwoną obróżkę? Czy Star znajdzie swoją prawdziwą miłość? Ile osób może być naraz w skomplikowanym układzie romantyczno erotycznym w męskim akademiku (dobra, tu Wam zdradzę: według moich obliczeń co najmniej pięć!)? Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedzi w serii Y-men, której każdy odcinek ujawnia co najmniej cztery sekrety!

A więc, jeśli chcesz wiedzieć, jakie sekrety skrywają Yuri, kogo pokocha Kodoku oraz dlaczego Itsuki popełnia błąd, decydując o rozpoczęciu pożycia seksualnego dla magicznych zysków – ta seria czeka na Was!

Dołącz do nas!

Dołącz do Nas na discordowy serwer Ryzyka Narracyjnego, czekamy tam na Ciebie z całą naszą puchatością!

~Artykuł gościnnie został napisany przez Karolinę „Nichiko” Zwierzyńską, serdecznie dziękujemy!